Piotr Wajszczak o mlm, sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowym. Bez wodolejstwa, obiektywnie i z praktycznym podejściem.

Marketing sieciowy oczami Jarosława Zycha laureata "MLM Buisness Awards" Warto dogłębnie przeczytać!

 Tym razem przekazuję głos Jarosławowi Zychowi.
Z czystym sumieniem polecam każdemu dogłębne przeanalizowanie tego bardzo merytorycznego tekstu.
 Jarku, ta strona należy do Ciebie!

 

Marketing sieciowy. Na czym polega? Jakie zajmuje miejsce na rynku sprzedaży bezpośredniej? Dlaczego budzi kontrowersje? Jakie niesie szanse?

Jarosław Zych

MLM (multi level marketing) jest to szczególny system dystrybucji dóbr powszechnego użytku. Zajmuje istotne miejsce na rynku sprzedaży bezpośredniej. Polega on na wykorzystywaniu relacji osobistych uczestników przedsięwzięcia z innymi ludźmi do kreowania obrotu handlowego towarami bądź usługami. Produkty dystrybuowane w tym systemie są zazwyczaj ponadstandardowe i niedostępne w innych kanałach zbytu…

Network marketing skraca drogę towaru do końcowego konsumenta poprzez wyeliminowanie łańcucha dostaw, sieci tradycyjnych placówek handlowych oraz hurtowni. System ten nie korzysta z medialnych kampanii reklamowych. Jest pod wieloma względami genialną koncepcją ekonomiczną, jako że uczestnicy tej gry są „sami sobie”. To oni tworzą również całą logistykę: transport, magazyny, reklamacje.

MLM jest samofinansujący się, nie generuje kosztów promocji, gdyż zorganizowany sprawnie i etycznie, zastępuje tę ostatnią bardzo skutecznym orędownictwem konsumenckim. Dystrybutor w MLM to zazwyczaj również konsument produktów – silnie do nich przekonany.  Tym samym reklama dystrybuowanych artykułów w jego ustach jest sugestywna i skuteczniejsza od reklamy tradycyjnej. Network marketing to sprzedaż bezpośrednia – „z ręki do ręki”, ale bazująca zazwyczaj na dużej rotacji produktów, czyli wielokrotnych powrotach do końcowego konsumenta. Tym samym produkty rozprowadzane w tym systemie muszą być pożądane, niezawodzące, a same techniki ich sprzedaży wolne od manipulacji na tyle, by pozwalały budować długie i dobre relacje z klientem.

MLM a sprzedaż lawinowa

Podział tortu wpływów jest tu dość podobny do tego, jaki następuje w handlu tradycyjnym, czyli 10% – 25% dla wytwórców, a 75%-90% dla kreatorów popytu, z uwzględnieniem wszystkich kosztów tej kreacji.  Różnica polega na tym, że w MLM  wszystkie te pieniądze, jakie w handlu tradycyjnym opłacają reklamę, logistykę, koszty pracy ludzkiej i marże kolejnych pośredników – tutaj wkładane są w system finansowy, polegający z grubsza na tym, że premiuje on uczestników proporcjonalnie do obrotu (na który składa się zarówno sprzedaż na zewnątrz, jak i konsumpcja wewnątrz organizacji) handlowego kolejnych i kolejnych generacji nowych, przystępujących doń osób.

System ten przypomina wprawdzie piramidy finansowe, w praktyce jednak – poza coraz rzadszymi wyjątkami – współczesne MLM-y nie płacą już prowizji za „pozyskiwanie dusz” dokonujących wpłat, jakie stanowią zysk, lecz płacą prowizje będącą bezpośrednią funkcją obrotu handlowego. Nie są to więc piramidy, a w ogromnej większości firmy handlowe, funkcjonujące przez dziesięciolecia, podczas gdy piramida w tzw. schemacie Ponziego nie ma obecnie szansy przetrwać nawet pół roku. W XXI wieku firmy MLM są znacznie dalej od piramid finansowych, niż instytucje finansowe poczynając od Amber Gold, a kończąc na imperium B. Madoffa. W opinii wielu ekspertów są nieporównywalnie dalej nawet  od… ZUS-u, nie mówiąc już o licznych korporacjach o wiekowych tradycjach.

Techniki socjomanipulacyjne

MLM, czyli po polsku wielopoziomowy marketing sieciowy – ma w Polsce dość różne konotacje wśród fachowców i podobnie zróżnicowane opinie o nim w społeczeństwie. Należy wszak podkreślić, iż z ekonomicznego punktu widzenia jest to niezwykle ciekawa i nader skuteczna formuła kreowania popytu handlowego. Z kolei z punktu widzenia uczestników tych przedsięwzięć – organizacji dystrybucyjno-konsumenckich – jest to ogromna szansa dla wielu osób na aktywizację zawodową. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nie ma obecnie w naszych realiach drugiej takiej możliwości, w której bez kapitału potrzebnego do rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej, bez specjalistycznego wykształcenia, szczególnych talentów czy koneksji – praktycznie każdy konsekwentnie zaangażowany zarobi w sposób uczciwy pieniądze pozwalające znacznie podreperować domowy budżet. Marketing sieciowy przynosi też wiele przykładów prawdziwych karier, które zrobiły osoby, jakim z rozmaitych powodów nie udało się to wcześniej w innych dziedzinach życia zawodowego.

Dlaczego zatem tak interesująca, powszechnie dostępna i niskoinwestycyjna forma zarobkowania budzi jednak tak liczne kontrowersje? Powodów tego należy szukać w początkach marketingu sieciowego na Wisłą, w latach 90-tych poprzedniego stulecia, kiedy amerykańskie networki rozbudzały ogromne nadzieje rodaków na fortuny, mające płynąć z przychodu pasywnego, dzięki pracy i konsumpcji innych. Jako, że liderzy tych organizacji trafili początkowo na całkowicie bezkrytyczną recepcję ich działań rekrutacyjnych i motywacyjnych, więc poczynali sobie równie beztrosko, czerpiąc obficie z technik socjomanipulacyjnych, które można było sprowadzić do sloganu: „nikt Ci tyle nie da, ile my Ci obiecamy…”

Setki tysięcy rodaków nabywało tzw. pakiety startowe, które były dla ogromnej ich większości zakupem nieprzydatnym, gdyż jak się rychło okazywało, nie mieli oni ani żyłki handlowej, ani charakteru do mozolnej, konsekwentnej rekrutacji w MLM, której nader często towarzyszy odmowa. Większość nie miała wiedzy o tym, iż „startery” te mogą zwrócić. Często nie mieli nawet śmiałości, by to zrobić. Amerykańskie firmy MLM uprawiały nadto biznes handlu tzw. „narzędziami pomocy”, czyli nieadekwatnie drogimi materiałami edukacyjnymi, bądź szkoleniami z dziedziny rozwoju osobistego. Sesje te kładły nacisk na przywiązanie adeptów do organizacji dystrybucyjnej, na motywowanie ich do sprzedawania i rekrutowania osób następnych, bez względu na zdolności do tego i bez względu na osiągane wyniki. Siłą rzeczy firmy marketingu sieciowego jawić się zaczęły ludziom o krytycznym spojrzeniu organizacjami podobnymi do struktur piramid finansowych (różnica pomiędzy wpłatą do piramidy, a wydatkiem na „starter” jest nader trudno uchwytna) albo ewidentnymi sektami ekonomicznymi.

Należy uczciwie powiedzieć, że organizacje MLM i owszem przypominają czasami piramidy finansowe. Głównie te firmy, w których wykup pakietu startowego stanowi warunek akcesu, przedstawiany tam, jako konieczna rzekomo „inwestycja w siebie” na starcie. W istocie organizatorom chodzi przede wszystkim o to, by zarobić również, a może nawet głównie na tych, co odpadają. A tych jest – jak w każdej zresztą samodzielnej działalności biznesowej  – znaczna większość.

Sekciarski hermetyzm

Organizacje MLM przypominają również niekiedy sekty ekonomiczne, w których uczestników nie szkoli się z kompetencji handlowych, a raczej indoktrynuje w wierności marce, czy systemowi. Hermetyczne, nie dopuszczające krytyki zewnętrznej, ani wewnętrznej. Dogmatyczne. Należy jednak powiedzieć również, że jest to coraz rzadszy obraz organizacji network marketing i model coraz bardziej odchodzący w mrok historii. Obecnie na rynku polskim działa co najwyżej kilka już tylko organizacji MLM, w których obserwować można wyraźnie opisane patologie.

Marketing sieciowy nie musi bowiem mieć żadnych cech piramidy finansowej. Wystarczy, że organizatorzy dystrybucji zrezygnują z emisji pakietów startowych lub choć uczynią je wartymi obiektywnie ich ceny. Nie musi być on również sektą ekonomiczną. Wystarczy, iż organizatorzy postawią na szkolenia z kompetencji, z narzędzi sprzedażowych, komunikacyjnych i innych uniwersalnych, nie zaś indoktrynujących techniki rozwoju osobistego. MLM można jak najbardziej robić skutecznie w konwencji nie jakiegoś podejrzanego bractwa, lecz firmy handlowej. Takiej, jak każda inna. Network marketing może być uczciwszy w relacjach z uczestnikami, niż korporacja. I coraz częściej taki jest! Może być swoim dystrybutorom-konsumentom niezwykle przyjazny. Może być liberalny i transparentny, aż do przezroczystości. Może być całkowitą antytezą jego amerykańskiego archetypu z lat 1980-1995.

Blichtr i hipokryzja amerykańskich MLM-ów

Jak pokazują ostatnie lata rozwoju tej branży w Polsce – nasze społeczeństwo otrząsnęło się już z traumy pierwszych, nader niefortunnych doświadczeń z tą formacją ekonomiczną.  Dostrzeżone zostały rodzime firmy marketingu sieciowego, które powstały na początku nowego stulecia nad Wisłą i znakomicie sobie od wielu już lat radzą. Takie, które nie obiecują na spotkaniach informacyjno-rekrutacyjnych mrzonek, nie opowiadają o „gospodyni z Kentucky, która tylko piła i polecała, piła i polecała – i milionerką została…” Te przedsiębiorstwa dystrybucyjne oparły swój byt ekonomiczny i konieczną marketingowi sieciowemu unikalność produktów o polskie wynalazki z różnych dziedzin, o rodzimy kapitał. Wykształciły rdzenne wartości, własną kulturę organizacyjną. Nie ma w nich w ogóle „starterów”, odrzuciły blichtr i hipokryzję amerykańskich MLM-ów sprzed ćwierć wieku. Nie kłamią, nie przypominają w niczym sekt ekonomicznych, uczą technik sprzedaży, uniwersalnych kompetencji, przydatnych w wielu dziedzinach życia, a nie ślepej wiary w jedyną słuszność systemu.  Dały niespodziewaną szansę przede wszystkim kobietom będącym w wieku, w którym o ofertę dobrze płatnej pracy jest bardzo ciężko. We współpracy z tymi firmami tysiące dystrybutorów z powodzeniem łata swoje domowe budżety, ale nie jest tajemnicą, że menedżerowie tych organizacji zarabiają powyżej średniej krajowej, a ich liderzy pobierają prowizje kilkudziesięciotysięczne.

To właśnie te organizacje odbudowują zaufanie klientów i potencjalnych współpracowników do firm spod znaku MLM. Formacji gospodarczej, która ma w Polsce wielką przyszłość, jeżeli realizują ją liderzy uczciwi, planujący swój biznes na długie lata i rozumiejący prawidłowość, iż najważniejsi w biznesie MLM są jego uczestnicy, że najważniejsze jest ich dobre samopoczucie i godne zarobki.

Autor tekstu jest współzałożycielem Colway Sp.J. (www.colway.net.pl) – rdzennie polskiej organizacji dystrybucyjnej – obecnie czołowego, rodzimego networku, uznanego za TOP Firmę 2014 roku w prestiżowym konkursie MLM BUSINESS AWARDS. To lider biznesu, który w tej branży zarobił fortunę.  Udziałowiec także innych firm, funkcjonujących w handlu tradycyjnym. W latach 90-tych Area Distributor w sieci Rainbow, wcześniej rekordzista świata w sprzedaży osobistej w tamtej organizacji, jeszcze wcześniej żywa legenda środowiska polskich akwizytorów. Rasowy sprzedawca. Autor wielu  programów i skryptów szkoleniowych. Twórca narzędzi menedżerskich i sprzedażowych. Trener, motywator, znakomity mówca. Na jego dwugodzinny wykład na temat sztuki sprzedaży na Youtube, internauci zalogowali się na wszystkich odsłonach, gdzie go zawieszono (np. http://www.youtube.com/watch?v=mqIZ1GOmqec, http://www.youtube.com/watch?v=VvZofM9f-cM) w sumie ponad 70 tys. razy, co stanowi swoisty rekord… Od 15 lat zabiega o poprawę wizerunku branży sprzedaży bezpośredniej, a zwłaszcza MLM. Wyraz swoim poglądom na ten temat dał w wywiadzie dla „Network Magazynu”:  http://www.youtube.com/watch?v=1A_V-dQnMCs 

Wiosną 2015 roku Jarosław Zych – wraz z grupą przyjaciół-założycieli spółki akcyjnej Colway International – uruchamia swój nowy projekt biznesowy, http://colway.net.pl/article/colway-international/

którym będzie marketing wielopoziomowy, zaczynający się tym razem w Polsce, czyli odwracający odwieczne wektory ekspansji w tej branży. Start-up tego przedsięwzięcia jest planowany na 26 kwietnia 2015roku podczas zorganizowanej z ogromnym rozmachem imprezie w Hali Sportowej w Gdyni. Inauguracja globalnego biznesu sieciowego, który mając na uwadze dotychczasowe, lokalne sukcesy Colway i jego zarządców, rokuje znakomicie – z pewnością ściągnie do Gdyni tysiące osób z sektora MLM i sprzedaży bezpośredniej nie tylko z Polski. Bo wszyscy liczą na to, co po wielokroć w tej branży się już zdarzyło. Na to, że będąc pierwszymi, to oni znajdą się na wierzchołkach struktur konsumenckich, jakie oplotą w przyszłości świat. A to oznaczać może fortunę. W tych krajach, w których brała początek większość globalnych firm MLM, żyje obecnie kilkanaście tysięcy milionerów, których majątki powstały właśnie dzięki wpisaniu się do tych przedsięwzięć na samym ich początku. Po raz pierwszy taka szansa pojawia się w Polsce. Na ile jest realna ? To się okaże. „Wpisowe” wydaje się relatywnie niewielkie i polega na zakupie naprawdę niezłych produktów prozdrowotnych lub kosmetycznych za kilkaset złotych, a i to nie od razu i przede wszystkim z prawem ich zwrotu, jeśliby nabywca się rozmyślił. Jak można spróbować szczęścia na takiej loterii życia? Trzeba znaleźć jako „wprowadzającego” kogoś, kto jest już uczestnikiem sieci Colway w Polsce. Nie powinno to być trudne.

 

    • Joanna Nowecka, Luty 24, 2015, 4:26 pm

    Odpowiedz

    Dorze wiedzieć trochę więcej o MLM z rożnych punktów widzenia…Co do pierwszej firmy…. to można zawęzić trochę pojecie- do pierwszej firmy z 10-letnim stażem a to daje już ogromna gwarancję, że może się udać- chociażby zwyczajna statystyka… a sprzedaż lub nazwijmy „wymiana” jest zawsze wokół nas nieprawdaż? Ile geniuszów z głodu umierało, bo nie umieli się sprzedać…..

    • Patryk, Luty 14, 2015, 4:57 am

    Odpowiedz

    Jak pierwsza taka szansa w Polsce? A Lou Pre to co?

  1. Odpowiedz

    Zdecydowanie warty przeczytania…
    Kilka rzeczy dla siebie z niego „wyjęłam”, za to Adam – mnie nie dziwi, że w tekście jest reklama nowej firmy Pana Zycha, sama jakbym miała nową firmą, to bym ją chwaliła, czemu nie?:)
    To oczywista oczywistość.

    • Łukasz, Luty 12, 2015, 7:34 pm

    Odpowiedz

    Początek tekstu bardzo dobry, ale oczernianie firm amerykańskich, z których kilka jest naprawdę bez zarzutu, jest mało profesjonalne.

    • Adam, Luty 12, 2015, 7:02 am

    Odpowiedz

    Artykuł przemycający reklamę nowej firmy Pana Zycha ALE te filmy na Youtube są naprawdę dobre!

    • Krzysztof, Luty 4, 2015, 4:30 pm

    Odpowiedz

    Szczera prawda prawdziwa :) Może w niektórych miejscach zbyt szczera no ale takie jest życie. W każdym biznesie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.